Czy pianka poliuretanowa jest paroprzepuszczalna?

Jak już pisałem wcześniej, przeciwników jest bardzo wielu. Ostatnio natrafiłem na ulotkę w hurtowni budowlanej, która "pokazywała" wyższość wełny mineralnej nad piankami. Rozpowszechniana jest nieprawdziwa opinia jakoby pianka z biegiem czasu traciła swoje właściwości, a tymczasem deklaracja właściwości użytkowych mówi o minimalnym okresie 25 lat dla podanych tam parametrów. Ale nie dziwie się tym atakom, o których pisałem w tym artykule.

Teraz przyszło mi się rozprawić z mitem dotyczącym "gnicia dachu". W rozmowach z Klientami często pojawia się właśnie takie określenie, że pod pianką "dach zgnije". Podnoszona jest kwestia tego, że pianka tak szczelnie zabezpiecza drewno, że nie jest ono w stanie oddychać. W takich sytuacjach, żartując sobie z tych zarzutów opowiadam o tym, że producenci trumien również szczelnie zabezpieczają swoje wyroby lakierując je, aby szybciej zgniły. Podobnie producenci mebli ogrodowych także po to lakierują swoje produkty, aby szybciej zgniły. W odpowiedzi słyszę przeważnie śmiech.

Zupełnie poważnie jednak zamierzam odpowiedzieć na pytanie: Czy pianka poliuretanowa jest paroprzepuszczalna? Przepuszczalność pary nazywamy dyfuzją pary wodnej. W Polsce, do ocieplenia poddaszy stosuje się głównie pianki otwarto-komórkowe, które przepuszczają parę wodną. Nie ma tutaj takiego ryzyka, że nawet nie do końca wysuszone drewno konstrukcji dachu nie będzie miało szansy odparować. Absurdalny jest to zarzut w szczególności gdy coraz częściej do budowy dachu używamy, zamiast desek, płyt OSB, które stanowią o wiele większą barierę dla pary wodnej. Stosowana jest również papa i w tym przypadku inwestorzy nie obawiają się, że im deski pod papą zgniją. Dlaczego miałoby to nastąpić z powodu pianki, szczególnie pianki otwarto-komórkowej.

To prawda, że wizyta naszego doradcy na miejscu budowy przeważnie polega także na sprawdzeniu wilgotności więźby dachowej. Chodzi nam o to, aby uniknąć sytuacji, w której proces schnięcia zostanie wydłużony przez położenie pianki. Musimy jednak pamiętać, że pewien poziom wilgotności drewna jest sprawą naturalną. Na próżno szukać na wskaźniku poziomu 0%. Jeżeli jest to wilgotność na poziomie 10-13%,  wówczas należy uznać, że drzewo jest suche. Do pomiarów wilgotności używamy specjalistycznych narzędzi połączonych dodatkowo z kamerą termowizyjną. Jest to miernik odpowiednio skalibrowany, a kalibracja jest potwierdzona dokumentem. Branża natryskowa uczy nas solidnej dokładności.

flir-mr160-2jpg

Tak więc pianka poliuretanowa otwarto-komórkowa jest materiałem paroprzepuszczalnym, umożliwia ona przenikanie pary wodnej, ale opór jaki stawia parze jest większy niż np. w przypadku zastosowania wełny mineralnej. Większy opór nie zamyka, ale spowalnia przenikanie pary wodnej przez warstwę izolacji. Takie działanie w naszych warunkach klimatycznych, przy odpowiedniej grubości izolacji może wykluczyć powstanie punktu rosy - nie dochodzi bowiem do gwałtownego wychłodzenia pary wodnej.

W artykule napisanym przez inz. Lecha Makówkę możemy przeczytać nawet, że nawet warstwa pianki o grubości 15 cm uzasadnia brak foli paroszczelnej. Jeżeli dodamy do tego fakt, że współcześnie najczęściej stosowaną grubością pianki poliuretanowej jest warstwa 20 cm, to z pewnością możemy poczuć się absolutnie bezpieczni w naszym nowym domu, który został ocieplony metodą natryskową pianką PUR.

Innym rodzajem pianki jest pianka poliuretanowa zamknięto-komórkowa. Tutaj rzeczywiście występuje szczelność na parę wodną. Ten rodzaj pianki jest w Polsce stosowany rzadko, ale trzeba też powiedzieć, że w innych krajach jest to materiał, który z powodzeniem stosuje się do tego celu. Trzeba jednak przyznać, że w bogatszych krajach konstrukcja dachu jest specjalnie przygotowana w suszarni i nie ma przeciwwskazań, aby dach uszczelnić pianką zamknięto-komórkową. Prawdą jest też to, że pianka zamknięto-komórkowa nie absorbuje tak dobrze fali akustycznej jak pianka otwarto-komórkowa, więc nie należy się spodziewać, aby ta pierwsza, ze względu na lepsze właściwości termiczne zdominowała rynek w budownictwie mieszkaniowym.

Przy omawianiu izolacji w domach energooszczędnych nie sposób pominąć wentylacji z odzyskiem ciepła, czyli tak zwanej rekuperacji. Trzeba tu podkreślić fakt, że takie rozwiązanie "załatwia" nam praktycznie wszystkie sprawy związane z wilgocią, która może pochodzić z wnętrza domu.